Przed Wielkanocą bez bonusowej niedzieli handlowej. Kolejne sklepy może czekać wręcz zamknięcie

 

Przed Wielkanocą bez bonusowej niedzieli handlowej. Kolejne sklepy może czekać wręcz zamknięcie

Przed tegoroczną Wielkanocą nie mamy co liczyć na więcej niż jedną niedzielę handlową, która jest zapisana w ustawie. Rząd zdecydował się na to w grudniu, ale po tym eksperymencie do dodatkowego otwierania sklepów w niedziele już się nie pali. A 28 marca, gdy przypadnie niedziela bez zakazu handlu, i tak nie wszystkie sklepy się otworzą. W części regionów nadal będzie lockdown, a możliwe, że obejmie on nawet cały kraj.

Zgodnie z ustawą o ograniczeniu handlu w niedziele mamy siedem niedziel handlowych. Tylko jedna z nich wypada tydzień przed Wielkanocą - w tym roku to będzie 28 marca. To oznacza, że przed Wielkanocą jest mniej niedziel handlowych niż przed Bożym Narodzeniem, gdy zaplanowano aż dwie takie niedziele.

W zeszłym roku rząd PiS zdecydował o tym, że przed grudniowymi świętami zostanie dodana dodatkowa niedziela z otwartym handlem. Sklepy były zatem czynne nie tylko 13 i 20 grudnia, ale też 6 grudnia. Decyzja ta miała pomóc rozładować ruch w sklepach w czasie przedświątecznej gorączki zakupów i zrekompensować handlowcom część strat związanych z listopadowym lockdownem - podczas niego większość sklepów w centrach handlowych była zamknięta.

Przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda już po pierwszych informacjach o planach otwarcia sklepów 6 grudnia, zaapelował do rządzących o opamiętanie. - To bardzo zły pomysł, przyjęliśmy go z oburzeniem. Pracownicy będą musieli w tym dniu przyjść do pracy i narażać swoje zdrowie, a nawet życie - powiedział Duda. To "Solidarność" stała za wprowadzonym w 2018 r. zakazem otwierania sklepów w drugi dzień weekendu.

Równocześnie trzeba przypomnieć, że by wprowadzić dodatkową niedzielę z handlem w grudniu 2020 r., konieczna była zmiana ustawy, a więc przejście przez całą ścieżkę legislacyjną. Projekt pojawił się późno, a nowelizacja została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę zaledwie na trzy dni przed datą, której dotyczyła. Firmy handlowe niemal do ostatniej chwili nie były pewne, czy będą mogły otworzyć sklepy w tamtą niedzielę. "Solidarność" z kolei zachęcała pracowników handlu do protestu, np. wzięcia wolnego na żądanie lub skorzystania ze zwolnienia lekarskiego, ale ostatecznie handel 6 grudnia działał normalnie.

Rząd rozważał też poluzowanie zakazu handlu w niedzielę, 27 grudnia, czyli tuż po świętach Bożego Narodzenia (wtedy handel był zakazany przez pół tygodnia, licząc z połową Wigilii). Ostatecznie jednak się na to nie zdecydował i dał jasno do zrozumienia, że kolejnych dodatkowych dni handlowych już nie będzie.

- W pozostałych miesiącach przyszłego roku nie zamierzamy takich zasad wprowadzać - powiedział premier Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej na początku grudnia 2020 r. - To jest wyjątek i pozostanie wyjątkiem, miał on na celu rozładowanie ruchu w handlu detalicznym, by liczba zakażeń była jak najmniejsza - stwierdził premier.

28 grudnia niedzielą handlową w lockdownie?

Zatem o dodatkowej niedzieli handlowej 21 marca nie ma mowy. Zresztą, gdyby nawet taki pomysł się pojawił, nie byłoby czasu, by projekt przeszedł całą ścieżkę legislacyjną. O ile w tym tygodniu zbiera się Sejm, to posiedzenia Senatu już nie ma.

Inna sprawa jest taka, że mamy obecnie trzecią falę pandemii i już w czterech województwach jest lockdown, który oznacza zamknięcie większości sklepów w centrach handlowych. Oznacza to, że nie będą one działać także w niedzielę, 28 marca. A nie wiadomo, czy lockdown wtedy nie będzie obejmować większej liczby województw, czy nawet całego terenu Polski.

Niezależnie od ewentualnych zmian w obostrzeniach, 28 marca powinniśmy móc zrobić zakupy przedświąteczne w hipermarketach, dyskontach, supermarketach, drogeriach czy zlokalizowanych w centrach handlowych księgarniach, sklepach zoologicznych, budowlanych oraz meblowych.

Warto dodać, że za zniesieniem zakazu handlu co najmniej na czas pandemii opowiadają się liczne organizacje pracodawców, większość organizacji branży handlowej (m.in. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji oraz Polska Rada Centrów Handlowych) czy organizacje związkowe jak OPZZ i Alternatywa Związkowa. Argumentami za zmianą w prawie jest chęć rozładowania ruchu w sklepach, co jest szczególnie ważne w czasie pandemii (w sklepach cały czas są limity klientów) oraz próba zrekompensowania handlowcom części strat wynikłych z pandemii i lockdownów. Zwolennicy likwidacji zakazu postulują np. dwie wolne niedziele dla pracowników handlu czy wyższe stawki za pracę w te dni.

Polacy chcą zniesienia zakazu handlu w niedziele

Przeciw zmianom w niedzielnym zakazie jest oczywiście "Solidarność" i Polska Izba Handlu. Tu argumentem jest chęć utrzymania wolnej niedzieli dla pracowników handlu oraz ochrona małych sklepów, które mogą liczyć na większe obroty, gdy dyskonty czy supermarkety są zamknięte.

Za likwidacją zakazu handlu w niedzielę opowiada się z kolei większość Polaków. Z wrześniowego badania przeprowadzonego na zlecenie firmy CBRE wynika, że 51 proc. badanych chciałoby, aby sklepy były otwarte w niedzielę. Przeciwnego zdania był co trzeci respondent. W październikowym sondażu SW dla serwisu Rp.pl 48,7 proc. ankietowanych poparło zdanie, że w związku z sytuacją epidemiczną i gospodarczą rząd powinien się wycofać z zakazu handlu w niedzielę. Nie zgodziło się z nim 27,8 proc. pytanych, zaś 23,5 proc. nie miało zdania w tej sprawie.

Comments