Jakie wynagrodzenie należy się za 1,3 mld zł strat? W Ostrołęce to 15 tys. zł na głowę

 

Jakie wynagrodzenie należy się za 1,3 mld zł strat? W Ostrołęce to 15 tys. zł na głowę

Straty związane z budową nowego bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka sięgają co najmniej 1,3 mld zł. Nad projektem pracowali dotąd m.in. były prezydent Ostrołęki z ramienia PiS-u Janusz Kotowski oraz zatrzymany w 2020 r. w związku z podejrzeniami korupcyjnymi Edward S. Sprawdzamy, ile zarabiali obecni i byli menedżerowie Ostrołęki C.

"Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach” - mówił w "Misiu” Ryszard Ochódzki. Postanowiliśmy sprawdzić, czy doświadczenie życiowe prezesa KS Tęcza sprawdza się w przypadku inwestycji w węgiel. Oto kto i mniej więcej ile zarobił na budowie Ostrołęki C, która miała być "ostatnią elektrownią węglową w Polsce”.

W elektrowni Ostrołęka trwa liczenie strat

Tylko w latach 2017-2019 koszty ogólnego zarządu w Elektrowni Ostrołęka Sp. z o.o., spółce celowej powołanej do realizacji projektu budowy bloku węglowego, pochłonęły prawie 20 mln zł. Projekt budowy bloku Ostrołęka C o przewidywanej mocy 1 tys. MW zawieszono w lutym 2020 r. Po kilku miesiącach, już po przejęciu Energi przez PKN Orlen, zdecydowano, że w jego miejsce powstanie blok na paliwo gazowe - droższe, ale wymagające mniej ciągle drożejących pozwoleń na emisje CO2.

Rozpoczęcie rozbiórki elementów bloku węglowego - znanych w Ostrołęce jako „dwie wieże Kaczyńskiego” 120-metrowych pylonów - sprawiło, że utopione w projekcie fundusze przestały być li tylko zapisem na papierze. Sami udziałowcy przedsięwzięcia szacują straty na 1,3 mld zł, co dałoby 36 zł w przeliczeniu na każdego mieszkańca Polski, włącznie z dziećmi i starcami. Według posła KO Pawła Poncyljusza docelowo mogą być one nawet ponad dwa razy wyższe.

- oceniał Paweł Poncyljusz na grudniowym posiedzeniu sejmowej Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych.

Ostrołęka C: 15 tys. zł miesięcznie na zatrudnionego

Kim byli i ile zarobili pracujący przy projekcie, który przyniósł tak wielkie straty? Według wiceprezesa Energi Dominika Wadeckiego, który wziął udział we wspomnianym posiedzeniu komisji, w Elektrowni Ostrołęka Sp. z o.o. zatrudnione są 42 osoby. W sprawozdaniach finansowych spółki nie podano samych wydatków na płace, stąd tylko możemy domniemywać, że przeznaczono na nie większą część kosztów ogólnego zarządu.

Jeśli założyć, że również w 2019 r., ostatnim, za który dostępne jest sprawozdanie finansowe, zatrudnione były 42 osoby, a płace odpowiadały za 65 proc. kosztów ogólnego zarządu, to średnio zatrudnienie każdego pracownika kosztowało 15 tys. zł miesięcznie. To dużo więcej od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce, ale - jak uspokaja wiceprezes Energi - mimo dotychczasowych niepowodzeń były to dobrze wydane pieniądze.

- Są to osoby bardzo zaangażowane w realizację prac związanych z kontynuowaniem projektu - zapewniał Dominik Wadecki na grudniowym posiedzeniu Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych.

Elektrownia Ostrołęka: Jawne wynagrodzenie tylko jednego z członków zarządu

Możemy się tylko domyślać, jak bardzo przybliżone są szacunki wynagrodzeń w Elektrowni Ostrołęka Sp. z o.o. Konkretną kwotę udało nam się jednak ustalić w przypadku Janusza Kotowskiego, członka zarządu spółki w okresie od 14 czerwca 2019 r. do 26 października 2020 r. powołanego na wniosek Energi. Jak wynika z oświadczenia majątkowego, które Janusz Kotowski złożył w związku z objęciem stanowiska dyrektora Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, tylko w 2020 r. uzyskał z tego tytułu 390 tys. zł brutto.

Ekipa PiS-u w Elektrowni Ostrołęka

Tymczasem Janusz Kotowski jest nie tylko jedynym zatrudnionym przy rozbudowie Elektrowni Ostrołęka, którego wynagrodzenie jest - przynajmniej częściowo - jawne. Jest też prawdopodobnie najbardziej znanym szerszej opinii publicznej w Polsce - i to bynajmniej nie z doświadczenia pracy w sektorze energetycznym - członkiem zespołu pracującego przy tym projekcie. Z zawodu katecheta, przez 12 lat był prezydentem Ostrołęki z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Głośno w kraju zrobiło się o nim, kiedy w 2018 r. podlegające pośrednio samorządowi jedyne kino w mieście odmówiło wyświetlania filmu Wojciecha Smarzowskiego "Kler”. Choć Ostrołęka to bastion PiS-u, to w drugiej turze rozpisanych na 2018 r. wyborów urzędujący prezydent przepadł w rywalizacji z konkurentem Łukaszem Kulikiem, zdobywając zaledwie 35,5 proc. głosów. Okazuje się, że Janusz Kotowski nie był jedynym bisko związanym z partią rządzącą członkiem zespołu budującego nowy blok węglowy w Ostrołęce.

Obecny członek rady nadzorczej Elektrowni Ostrołęka Sp. z o.o. Albert Kołodziejski kandydował w 2015 r. z listy PiS-u do sejmu. Prezes Adam Galanek przez wiele lat był wiceprezesem w ostrołęckiej miejskiej spółce OTBS. Były członek rady nadzorczej Miłosz Stanisławski był radnym PiS-u w Warszawie. Jak wynika z doniesień "Gazety Wyborczej", były członek rady nadzorczej Kamil Zbychorski mógł zasilić fundusz wyborczy PiS kwotą 20 tys. zł.

Tymczasem niektórzy menedżerowie Elektrowni Ostrołęka Sp. z o.o. najwyraźniej uznawali otrzymywane wynagrodzenia za dalece niewystarczające. Może o tym świadczyć historia Edwarda S., prezesa spółki do czerwca 2019 r. Były wieloletni wiceprezes Ostrołęckiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej został w ubiegłym roku zatrzymany przez CBA w związku z podejrzeniami o korupcję w PGE Dystrybucja.

Comments