Południowy Tyrol poszukuje miłośników natury.

Południowy Tyrol poszukuje miłośników natury.

Odkryj inną stronę Włoch! Południowy Tyrol to letni raj ukryty w Dolomitach, słynący z malowniczych szlaków dla wędrowców i rowerzystów. Zrelaksuj się w wyjątkowym, naturalnym otoczeniu i posmakuj unikatowej kuchni regionu, łączącej włoski styl z alpejskim wyrafinowaniem.

Przez wiele lat skupiałam się na naukowym zgłębianiu wymierania gatunków i zmian klimatycznych, szukając rozwiązań technologicznych i politycznych. Dużo czasu zajęło mi zdanie sobie sprawy, że siły takie jak kolonializm i rasizm są częścią kryzysu klimatycznego i trzeba stawić im czoło, tworząc całościowe rozwiązanie. Pewna analiza sugeruje, że luka w PKB na głowę między najbiedniejszymi i najbogatszymi krajami jest już 25 proc. większa, niż byłaby bez zmiany klimatu, przede wszystkim z tego powodu, że wzrost temperatury w krajach tropikalnych zmniejsza produktywność rolnictwa. Gwałtowniejsze burze, susze i powodzie już teraz uderzają w najbiedniejszych. Prawdziwa sprawiedliwość klimatyczna uczyniłaby Ziemię bardziej odporną, równocześnie pomagając ludzkości uleczyć rany po historycznych krzywdach. W pewnym sensie zmiany klimatyczne to dla nas szansa, aby rozwinąć się – dorosnąć – jako gatunek.

W mojej rodzinie jest nowa szwaczka. Moja córka, która ma teraz 10 lat, kocha szyć. Lubię wyobrażać sobie jej życie, kiedy będzie miała lat 60. Pierwszą rzeczą, jaka przykuwa jej uwagę, gdy budzi się w swoim apartamencie w mieście w 2070 r., jest poranny ptasi chór, wielogatunkowy symfoniczny budzik. Łatwo go usłyszeć, bo nie ma hałasu pojazdów na ulicy. Włącza źródło światła zasilane z paneli słonecznych, którymi pokryty jest praktycznie każdy dach w mieście. Jej cały budynek jest zbudowany z „cegieł redukcji” z węgla wychwyconego z atmosfery. Wstaje, pije kawę. Nie musi polować na ziarna fair trade albo kawę przyjazną ptakom, ponieważ wszystko w sklepie spożywczym właśnie takie jest. Wskakuje do zeroemisyjnego pociągu, który automatycznie zatrzymuje się na dwie minuty, bo kamery kawałek dalej wykrywają rodzinę lisów, która zbliża się do torów. Niebo jest błękitne, nieprzyćmione smogiem, mimo że jest nieco cieplej niż w 1970 r. W oddali widzi kręcące się elegancko wiatraki.

Kiedy dojeżdża do swojego przystanku, wysiada, wchodząc w gigantyczną chmurę migrujących danaidów wędrownych zmierzających w kierunki tojeści rosnących w pobliskim parku. Ludzie na przystanku przystają i pozwalają się zalać fali motyli. Dostaje wiadomość: zaproszenie na obchody 100. Dnia Ziemi – na imprezę, a nie na demonstrację. Nie ma już polityków niedowiarków, których trzeba by przekonywać. Nie ma już samochodów z silnikami spalinowymi, które trzeba by grzebać. Będzie zespół i tańce, sześć rodzajów bezmięsnych taco i ‘ehpaa – opuncja – importowana od ludu Kumeyaay zamieszkującego okolice San Diego. Gdy idzie ulicą, zatrzymuje się i podnosi z ziemi kilka nasion eukaliptusa, a w głowie majaczą jej mgliste wspomnienia tego, jak na początku XXI w. mówiono, aby je wszystkie wyciąć, ponieważ nie był to gatunek natywny na kontynencie amerykańskim. Trzymając je w dłoni, decyduje się przyszyć je przy kołnierzyku zielonej sukienki, którą założy dziś wieczorem. Dociera do niej jeszcze jedna wiadomość: Cześć, to ja! Mam 91 lat. I też chcę iść na tę imprezę.

 

Comments

  1. Zamiast głoszenia kolejnych ekologiczno-patrarchalno-rasistowsko-kolonialnych prawd objawionych polecam zapoznanie się ze statystykami dostępnymi na stronie:
    https://www.gapminder.org/
    https://www.gapminder.org/tools/

    ReplyDelete

Post a Comment